Ale co tam, jutro ćwierćfinał Ligi Mistrzów.
Chelsea - Manchester United
Historia ostatnich wyjazdów na Stamford Bridge stawia fana United w dosyć nieciekawej pozycji - od 9 lat tam nie wygraliśmy. To nie wróży dobrze na jutro, ale z drugiej strony, ostatnie spotkanie ligowe sprzed miesiąca nastraja optymizmem - przegraliśmy 2:1, ale po bardzo dobrej grze i fatalnych pomyłkach sędziego. Ogólnie ostatnie spotkania z Chelsea naznaczone są błędami sędziów, prowokującymi niektórych do snucia teorii, że w Anglii nikt (oprócz Manc'ów) nie chce, aby United wygrali ligę. Jutro sędziować będzie sędzia zupełnie neutralny, więc zobaczymy, czy sędziowskie teorie spiskowe można między bajki włożyć.
Największym słaby puntem Chelsea jest wbrew pozorom obrona. Ostatni mecz ze Stoke uwydatnił jej słabe strony i nawet John 'Captain Hero Legend' Terry popełniał fatalne błędy. Dodatkowo, nie może zagrać David Luiz - kat Manchesteru z meczu sprzed kilku tygodni. To oznacza, że linia obrony wyglądać będzie najprawdopodobniej Bosingwa - Terry - Ivanovic - Cole. Dla United to ogromna szansa. Po pierwsze, na ławce rezerwowych Chelsea nie ma już praktycznie innych obrońców, co oznacza, że opcji zmian w tej formacji Ancelotti nie ma za dużo. Co za tym idzie, Bosingwa i Cole będą oszczędzać siły i rzadko zobaczymy ich pod polem karnym United. Po drugie, pod koniec meczu Ferguson wprowadzić będzie mógł nowych napastników na podmęczonych obrońców Chelsea. Dodatkowo, widzieliśmy ostatnio zgrzyty pomiędzy Ivanovicem i Cechem, gdy ten pierwszy stał w środku obrony. To wszystko trzeba będzie wykorzystać.
Konsekwencją tego będzie ustawienie pomocników Chelsea - Essien i Ramires trzymać się będą raczej z tyłu ochraniając linię obrony, a brak klasycznego prawego pomocnika otworzy miejsce dla Evry i Naniego. Aby uniknąć groźnych akcji prawą stroną, Ancelotti ustawi Anelkę na prawym skrzydle, co osłabi z kolei ich atak. Vidic i Ferdinand, z problemami, ale powinni poradzić sobie z osamotnionym Drogbą/Torresem.
Mecz, w moim przekonaniu rozegra się na skrzydłach. Najwięcej pojedynków będziemy mieli na linii Valencia - Cole i Nani - Bosingwa. Środek pola służyć będzie jedynie do zabezpieczania tyłów. Oba zespoły nauczone ostatnim meczem i zbyt ofensywnym ustawieniem, raczej pilnować będą dostępu do bramki. To pisząc, mimo iż chciałbym zobaczyć skład z ostatnim minut z West Ham (z Berbatovem, Rooneyem, Hernandezem, Nanim i Valencią) na boisku, to raczej Ferguson zacznie zachowawczo:

Z tego typu nastawieniem typuję jednak mecz szachów, z lekką przewagą Chelsea i wynikiem najnudniejszym z możliwych: 0:0. Za takim wynik Pan Bók zamieni moje 5zł w 33zł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz