Jak mam wolną chwilę to chciałabym poczytać, ale jestem zbyt zmęczona, więc oglądamy odcinek HIMYM i zasypiam. Dobrze, że Pitek budzi się zwykle tylko raz około północy. Chociaż tyle dobrego - nieprzerwane 5/6 godzin snu.
Czekam na poprawę pogody, żeby w końcu wsiąść na mój nowy rower (prezent urodzinowy od rodziców). Jest śliczny i cały czas czeka, bo albo pogoda średnia, albo Pituś choruje i siedzimy w domu.
Urodziny Piotrka w okrojonym gronie - dziadkowie Szczakowscy się pochorowali, a rodzice Janiszewscy musieli pojechać do Warszawy do dziadka Michała. Nie było więc rodzinnego zdjęcia. Nadrobimy na urodzinach Ali.
Wcześniej, w marcu, otworzyliśmy sezon grillowy i posprzątaliśmy w ogródku u rodziców. Każdy miał jakieś zadanie do wykonania. Nawet Ala i Jaś :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz