Na spotkanie z Moniką, Żabą i dzieciakami wybrałyśmy Tubajkę w bramie przy Piotrkowskiej 24. Brama czysta, ale przy wprowadzaniu wózka zaliczyli pierwszy minus - stopień. Musiałam wpuścić Alę, otworzyć drzwi i wnieść wózek do środka. Główna sala bardzo przyjemna - dużo zabawek i książek, chociaż byłam lekko zdezorientowana, którymi dzieciaki mogą się bawić, a którymi nie - są na nich ceny, ale leżą w zasięgu małych rączek. Przez dwie godziny byłyśmy same, więc mogłyśmy spokojnie porozmawiać, a dzieciaki nikomu nie przeszkadzały. Przy wszędobylskim Piotrku brakowało mi bramki blokującej wejście za bar. Są jeszcze dwa małe pokoje, w których można posiedzieć w nieco intymniejszej atmosferze, przestronny, dobrze wyposażony pokój do przewijania z fotelem do karmienia i oczywiście toaleta. Szkoda, że w menu nie ma dań dla najmłodszych i czegoś "nie tylko na słodko".
Rodzicom chciałam polecić Esplanadę, gdzie w weekend można zabrać ze sobą dzieciaki, które będą się świetnie bawić w sali zabaw (małpi gaj, basen z piłeczkami, stół do rysowania) pod okiem opiekunki, a dorośli mogą w spokoju zjeść i napić się w ogrodzie. Jest oczywiście menu dla dzieci (spaghetti trochę za mocno doprawione czosnkiem, jak na gusta maluszków), krzesełka do karmienia i przestronna toaleta z przewijakiem. Spędziliśmy tam miłe popołudnie.
1 komentarz:
Mnie tez dezorientowaly te zabawki. Tez mi brakowalo czegos typowo dla dzieci do jedzenia, ale nie na slodko. Sa desery, ale nie moglam sie dowiedziec skad sa lody. No i porcja nie do zjedzenia dla 5 latki. Nawet baaaardzo lubiacej czekoladowe lody. Dwie male salki fajne jak nie masz towarzystwa, bo wtedy wszystko slychac. No i nasza J wojujac na poduszkach-pufkach chyba by przeszkadzala, gdyby ktos jeszcze tam byl.
Prześlij komentarz