









Widać, co ja robiłam w tym czasie :) Głównie chodziłam i robiłam zdjęcia, które Michał potem oglądał i oceniał "nogi za szeroko", "za bardzo siadam", ...
No i wiem już jak to jest wyjechać na podobny wyjazd z dzieckiem. Co chwila słyszałam "Patrz, jak jadę", "Tylko patrz dokładnie i do końca", "Nie patrzyłaś". ... :D
Udało mi się "zdobyć" kilka zdjęć, żeby nie było, że tylko Michał był na tym wyjeździe:

Michałowi czasem trudno było być w 100% na urlopie:



Jeden dzień spędziliśmy na spacerze Doliną Kościeliską. Podobno przeszliśmy 12 km. Wszędzie było tak ślicznie biało, a naleśniki w schronisku smakowały, jak nigdy :)



Było świetnie. Nie wiadomo kiedy następnym razem będziemy sobie mogli pozwolić na taki dwuosobowy wyjazd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz