sobota, maja 31, 2008

Mój pierwszy Dzień Matki

Moja mała nieświadoma jeszcze córeczka z okazji Dnia Matki dała mi 50 pięknych narcyzów i obiecała być grzeczna przez cały dzień.








Michał spędził poniedziałek w pracy i Ala faktycznie była grzeczna. Spała praktycznie cały czas. Budziła się tylko na pochłanianie i wydalanie, ale na szczęście niezbyt często. Miałam czas, żeby zająć się sobą, czego po 10-dniowym pobycie w szpitalu bardzo potrzebowałam.

Dziecko mamy charakterne. Potrafi cały dzień być spokojna i nieabsorbująca. Wystarczy ją nakarmić i przewinąć, a potem śpi po kilka godzin. Bywają dni, jak wczoraj, kiedy przez kilka godzin nie może spać, więc trzeba ją nosić, przytulać, karmić, ... To niestety wpływ pogody. Nagle zrobiło się gorąco i nasze 10 piętro daje się we znaki nie tylko nam.

Byliśmy wczoraj na pierwszym, krótkim spacerku. Chcieliśmy wypożyczyć sobie jakiś "niewymagający" film, więc zabraliśmy Alę na wycieczkę do wypożyczalni.
Dzisiaj planujemy prawdziwy SPACER po parku. Musimy do niego niestety podjechać, bo w naszej okolicy z większymi obszarami zaplanowanej zieleni jest krucho.

Jutro Ali pierwszy Dzień Dziecka. Spędzi go u dziadków Szczakowskich, u których zorganizowaliśmy popołudnie zapoznawcze. Zaproszeni to dziadkowie Janiszewscy i oczywiście Szczakowscy. Rodzice też będą obecni :)

Nasz mały bokser


Ciekawość świata - reakcja na migający ekran laptopa




Z mamą


Krasnal po kąpieli

Brak komentarzy: