Owszem, jesteśmy zmęczeni. Nasza noc została podzielona na kilka części przez przewijanie i karmienie. Nasz dzień (głównie mój, Michała po pracy) zdominowany został przez karmienie, przewijanie, usypianie, ale ostatnio również przez pierwsze szerokie uśmiechy i gaworzenie. W takich momentach całe zmęczenie schodzi na drugi plan.
Mamy za sobą coraz więcej spotkań towarzyskich i kilka kolejnych zapisanych w kalendarzu.
Ala jest oczywiście małym kibicem, bo Michał nie opuszcza żadnego meczu Euro 2008, więc siłą rzeczy, czasem oglądamy razem. ;)
Na początku dopingowała drużynę polską (przez sentyment ;)), teraz - holenderską.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz