niedziela, czerwca 15, 2008

Po 4 tygodniach

Owszem, jesteśmy zmęczeni. Nasza noc została podzielona na kilka części przez przewijanie i karmienie. Nasz dzień (głównie mój, Michała po pracy) zdominowany został przez karmienie, przewijanie, usypianie, ale ostatnio również przez pierwsze szerokie uśmiechy i gaworzenie. W takich momentach całe zmęczenie schodzi na drugi plan.

Mamy za sobą coraz więcej spotkań towarzyskich i kilka kolejnych zapisanych w kalendarzu.

Ala jest oczywiście małym kibicem, bo Michał nie opuszcza żadnego meczu Euro 2008, więc siłą rzeczy, czasem oglądamy razem. ;)
Na początku dopingowała drużynę polską (przez sentyment ;)), teraz - holenderską.

Brak komentarzy: