niedziela, czerwca 29, 2008

W czerwcu, wieczorową porą

Michał w Bruskeli - szykuje się zapewne do oglądania meczu. Pojechał na spotkanie AI Alumni i wraca około czwartku. Z Brukseli przenosi się na kilka dni do Amsterdamu. Liczę na vla i stopwafle (jakkolwiek się to pisze).

My u moich rodziców. Babcia wozi Alę po ogródku, żeby wyciszyć ją przed kąpielą, która zwykle wywołuje WIELE emocji i krzyku.

Zaplanowaliśmy wakacje - wspólny, tygodniowy wyjazd z Sylwią, Leszkiem i małym Krzysiem. Na jutro zaplanowałam obdzwanianie kwater, które znalazłam w internecie. Jedna w łódzkiem, dwie w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Tydzień spokoju (względnego) w gospodarstwie agroturystycznym ze świeżymi produktami.

Ala coraz częściej się uśmiecha i rozwija swój język, w czym wielką zasługę ma Michał :)





Brak komentarzy: