My u moich rodziców. Babcia wozi Alę po ogródku, żeby wyciszyć ją przed kąpielą, która zwykle wywołuje WIELE emocji i krzyku.
Zaplanowaliśmy wakacje - wspólny, tygodniowy wyjazd z Sylwią, Leszkiem i małym Krzysiem. Na jutro zaplanowałam obdzwanianie kwater, które znalazłam w internecie. Jedna w łódzkiem, dwie w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Tydzień spokoju (względnego) w gospodarstwie agroturystycznym ze świeżymi produktami.
Ala coraz częściej się uśmiecha i rozwija swój język, w czym wielką zasługę ma Michał :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz