piątek, maja 27, 2011

VP Logistics

Na początku mojej AIESECowskiej drogi kilkakrotnie byłam OC VP Loistics (czyli członkiem Komitetu Organizacyjnego jakiejś konferencji, czy spotkania, odpowiedzialnym za logistykę), ale zorganizowanie konferencji na 200 osób to pikuś w porównaniu z porannym wyjściem z domu z dwójką dzieci.
Obudzić, ubrać, nakarmić, spakować, zejść na dół, dotrzeć do przedszkola, a później do pracy czy do miasta pozałatwiać jakieś sprawy, ... Okazuje się, że podejmowanie decyzji o tym, czy zakładamy bluzę, czy tylko koszulkę, oraz czy bierzemy wózek czy chustę, a może dzisiaj ta decyzja odpada, bo mam samochód do dyspozycji, to wcale nie bułka z masłem. O nie!
Wygląda na to, że największą efektywność osiągam pod presją i będąc zalataną właśnie. Wieczorem, po karmieniu, przeczytaniu bajek (obowiązkowo o księżniczkach, taki mamy ostatnio etap) siadam na chwilę, żeby podjąć decyzję czy prasuję, sprzątam łazienkę, czy chwilę poczytam i kładę się spać, bo "dzisiaj moja noc", czyli ja wstaję do nocnego przewijania.
Rano, czasem nawet o o szóstej zaczynam od nowa.

Ale warto, oj warto.

1 komentarz:

Kama pisze...

no pewnie,że warto :) pięknie :)