Książka jest gruba, z małą czcionką, ale szybko ją przeczytałam. Historia angielskiego miasteczka, w którym pewnego dnia nagle umiera jeden z jego radnych, jest bardzo wciągająca. Ludzie bogaci i ci z marginesu, ludzie wykształceni i ci, którzy porzucili szkoły, młodzież i dorośli, wszyscy są w jakiś sposób powiązani, nikt nie jest "biały", ani "czarny". Tzw. "dobrzy ludzie" dokonują błędnych wyborów, snują intrygi i podkładają "świnie". Uzależnieni od narkotyków czy alkoholu, okazują się tymi, na których można polegać.
Trudno było mi czytać fragmenty opisujące rodzinę z marginesu, w której matka, narkomanka wychowuje dwójkę dzieci, której czwórkę starszego potomstwa odebrała już pomoc społeczna. Zdaję sobie sprawę, że są na świecie niestety takie rodziny, ale lektura uświadamia to bardzo dobitnie.
Ocena: 5

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz