czwartek, sierpnia 19, 2010

MU - odsłona druga

W związku z faktem, że ruszyły najlepsze rozgrywki sportowe na świecie, zainspirowany podobnymi przedsięwzięciami oraz co nie mniej istotne - podłechtany moim ostatnim dobrym typowaniem:



postanowiłem wrzucać tutaj w miarę regularnie moje przemyślenia dotyczące występów United w Premiership i nie tylko.

Niedziela - 22.08.2010r., Fulham - Manchester United

Niestety, wspomnień z meczów z klubem z Londynu nie mam najlepszych. Chyba z żadnym innym klubem w Premiership z poza Big4 nie mamy tak kiepskiego bilansu. W ostatnich dziewięciu sezonach, wygraliśmy z nimi na wyjeździe 4 razy, 3 był remis, a 2 razy niestety traciliśmy tam cenne trzy punkty. I te dwa razy to były niestety 2 ostatnie sezony. Jeśli doliczyć do tego porażkę z ostatniego sezonu również na Old Trafford to niestety, jest się czego bać.

Należy jednak wziąć pod uwagę, że Fulham w tych latach trenował świetny fachowiec, przez niektórych namaszczany na następcę Fergusona - Roy Hodgson. To on z malutkiego klubu w Londynie w ciągu kilku lat stworzył świetną drużynę, która w tamtym sezonie doszła nawet do finału Ligi Europejskiej (nie, żeby to coś znaczyło, ale zawsze). Po dezercji Rafy Beniteza do Interu, Hodgson przejął Looserpool, a wakat po nim zajął nie kto inny tylko... Mark Hughes - wychowanek Manchesteru, który z Fergusonem (jako trenerem) zdobył m.in. dwa tytuły mistrzowskie i dwa Puchary Anglii. W tamtym sezonie panowie stawali na przeciwko siebie kilka razy podczas derbów Manchesteru, dopóki Hughes nie znudził się szejkom i wymienili go na nowszy model.

I tak jak z Fulham bilans mamy bardzo niekorzystny, tak z Hughesem jako trenerem już jest lepiej. I na to liczę - nowy menadżer, mający trochę kompleks Fergusona, nie będzie w stanie zmobilizować, mimo wszystko przeciętnych graczy na mecz z wicemistrzem kraju. Fingers crossed...

Ciut o taktyce. Ustawienie 4-4-2 przyniosło nam dobry rezultat w meczu o Tarczę Wspólnoty z Chelsea oraz w pierwszym meczu sezonu z Newcastle. Jednocześnie, Ferguson zapowiadał, że nie będzie wystawiał Scholesa częściej niż raz w tygodniu. Ponieważ tydzień od ostatniego meczu minął, Scholes jest dla mnie pewniakiem w składzie (a razem z nim, jego wierny kompan - Fletcher). Biorąc to pod uwagę, wydaje mi się, że wyjdziemy ponownie tym ustawieniem, tym bardziej, że oprócz tych dwóch środkowych pomocników, nie mamy już praktycznie nikogo, kogo możnaby wstawić na środek pomocy. Carrick jest pewnie oszczędzany, gdyby któremuś z tej dwójki coś by się stało, Gibson i Cleverley są jeszcze za młodzi na poważną grę, a Andersona nie widziałem od roku. Teoretycznie w środku mógłby grać jeszcze Giggs, ale on raczej wejdzie z ławki. Z tego powodu, ulubione wyjazdowe ustawienie Fergusona (4-5-1) moim zdaniem nie wchodzi w grę.
Na lewej obronie chętniej widziałbym Fabio lub de Laet, niż O'Shea - Irlandczyk był najsłabszym ogniwem z meczu z Newcastle. Ale znając Fergusona, pewnie postawi ponownie na niego. Problemem jest również kontuzja Evry.

van der Sar
Neville - Evans - Vidic - O'Shea
Valencia - Scholes - Fletcher - Nani/Park
Berbatov - Rooney

Spodziewam się desperackiej obrony gospodarzy, a w związku z opadaniem Fulham z sił, mocną końcówkę Manchesteru. Mój typ:

remis do przerwy / wyrana Manchesteru na koniec

Jeśli taki scenariusz się spełni za moje 5 zł, dostanę 20,50.

1 komentarz:

Olek pisze...

Będę trzymał kciuki :)