czwartek, sierpnia 05, 2010

Sarah-Kate Lynch "Na domiar złego"

Nieszczęścia zawsze chodzą trójkami. Florence straciła pracę, jej mąż odszedł do innego mężczyzny, syn przywiózł z Australii straszą żonę, a ona sama ... Wychodzi na to, że nieszczęścia łączą się jednak w czwórki. Historia z dużą ilością nieszczęść, gorzkich słów, herbaty i domowych wypieków (jednak bez przepisów, jeżeli nie liczyć jednego wyjątku). Książka przypomina trochę naszą Grocholę (bazuję na filmie, bo książek nie czytałam) - świat się wali, ale na końcu i tak jesteś szczęśliwa i wszystko jakoś, jeżeli nie lepiej, się układa.

Ocena: 3

Brak komentarzy: