Ostatnio obejrzałam dwa filmy z Carey Mulligan. Pierwszy opowiada o żałobie po synu, bracie i chłopaku. Ładny, emocjonalny, ale bez fajerwerków.
Drugi porusza temat edukacji, zauroczenia, moralności, wychowania. Rozterki podobne do tych, które przeżywa Jenny pojawiały się już m.in. w filmie "Uśmiech Mona Lisy". Film dobrze zagrany, ładnie zrobiony, ale nic odkrywczego moim zdaniem nie przekazał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz