Lekkie czytadełko, w sam raz na taką pogodę. Opowieść rozgrywa się w Londynie i w małym włoskim miasteczku Toriento lecz nie jest to kolejna opowieść o kupieniu zrujnowanego domu na południu Europy, przeprowadzce, zakochaniu się w miejscowej kuchni i przystojnym mężczyźnie. Historię przyjaciół, matek, synów, braci, sąsiadów i kochanków, w której sporo jest rozczarowań, niespełnionych marzeń, ale również podnoszenia się po niepowodzeniach, dobrego jedzenia (na szczęście bez przepisów) opowiadają dwie kobiety - Alice oraz Babette. Pochłonęłam ją w dwa dni i się nie rozczarowałam, a kilka podobnych książek odkładałam już na półkę w księgarniach.
Ocena: 4

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz