Dwa pierwsze tygodnie sierpnia spędziliśmy na Kaszubach, w miejscowości Ostrzyce. Pewnego dnia rolnicy rozrzucili na sąsiadującym z nami polu naturalne nawozy, a ponieważ akurat mocno wiało z kierunku owych pól, postanowiliśmy wybrać się do Sopotu. Jak w zeszłym roku pogoda nad morzem dopisała, chociaż było wietrznie i najtłustszy uczestnik wycieczki wybrał długi rękaw.
Jest coś urzekającego w polskim morzu. Trudno mi określić co to dokładnie jest, ale jako osoba mało plażowa i wodna, za każdym razem czuję spokój i mogłabym iść nad brzegiem, zbierać muszelki i słuchać szumu fal.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz