Książka faktycznie przypomina "Czekoladę" (oglądałam, nie czytałam), o której wydawca wspomniał na okładce. Jest magiczna, romantyczna kuchnia, w której utalentowana najstarsza siostra Aminpour z dalekiego Iranu przygotowuje cudownie przyprawione perskie potrawy. Jest wredny, rządzący małym irlandzkim miasteczkiem Thomas McGuire, którego celem jest zniszczenie dobrze prosperującego Cafe Babilon należącego do trzech sióstr. Jest wędrowna grupa "druciarzy", którzy również działają Thomasowi na nerwy. Jest starsza właścicielka lokalu, będąca dla sióstr "jak matka".
Na tym podobieństwa się kończą. Nie przepadam za książkami, w których roi się od przepisów, bo utrudniają mi czytanie. Tutaj jest jeden przepis w każdym rozdziale i jest on umieszczony obok, nie wpleciony w tekst. Podczas czytania opisów przyrządzania tych potraw, zapragnęłam przygotować chociaż jedną z nich, bo opisane są wspaniale. Kuchnia Mardżan jest ciepła, kolorowa i cudownie pachnie. Jej potrawy zmieniają ludzi, pomagają im odnaleźć dawno zapomniane marzenia i daję siłę do ich spełnienia. Podoba mi się również powolne odkrywanie historii trzech sióstr. Ich ucieczki z Teheranu, tułaczki po Wielkiej Brytanii i tym, jak to na nie wpłynęło.
Pomimo dużej ilości opisów i niewielu dialogów, książkę czyta się łatwo i szybko.
Ocena: 5 -

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz