oto Sylwia ze swoją nową miłością. Lesław przestanie mnie niedługo lubić, bo miś śpi podobno w łóżku ;)

Mój wkład w ten wieczór polegał na zaproponowaniu daty (16 września) i miejsca (dom Rodziców).
Od Teściowej dostałam przepyszny ajerkoniak, który już podczas Sylwestra zrobił furorę i dziewczyny wylizywały go z kieliszków ;)
Na początku września Sylwia powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę. Miała być niesamowita, a po tym, jak podzieliła się nią z Michałem, ten stwierdził, że jak ją zobaczę to najpierw się popłaczę, a potem padnę na kolana. Niespodzianka miała być ujawniona podczas wieczoru panieńskiego.
Ujawniła się trochę wcześniej, bo oto Kama wróciła do Polski na ok. tydzień wcześniej niż to było zaplanowane już 4 miesiące wcześniej. Niesamowita niespodzianka!!

A teraz już o samym wieczorze. Zaczęło się po 18:00 w domu Rodziców. Ze względu na moje przeziębienie i wiatr siedziałyśmy w domku i tylko donosiłyśmy mięsko z grilla i bagietki z masłem czosnkowym (pyyyycha).
Jedzenia była masa. Dziewczyny poprzynosiły sałatki, słodycze,

słone przekąski. Było winko, piwo, a Siostra robiła jeszcze drinki, do których każda dostała słomkę w kształcie penisa (rewelacja!).


Po 20:00 był tort i szampan.

otwieranie szampana. Ja otwieram, Kama mnie wspomaga, Jesieniowa wyznacza kierunek, a Ania Wu się osłania.

Dostałam bieliznę Victoria's Secret (od Siostry).
Od dziewczyn satynową koszulkę nocną, podwiązke z niebieskim elementem i wałek do ciasta z cytatem "Mąż jest panem u siebie ... kiedy żony nie ma w domu".

były 3 testy:
- "czy znasz swoją przyszłą Rodzinkę?"
- "test na zbieżność odpowiedzi z Twoim przyszłym mężem. co odpowiedziałby Michał na zadane pytania"
- sprawdzian ze znajomości przesądów ślubnych
Sylwia przygotowuje się do zadawania pytań. Ma wprawę, ale mam nadzieję, że było przyjemniej niż na uczelni

na koniec dostałam "Certyfikat dla Dagmary Szczakowskiej za ukończenie Przedmałżeńskiego Kursu Panieńskiego z oceną bdb".
Niestety dziewczyny zmyły się ok. 23. Ale na posterunku zostałam ja, Kama i Jesieniowa. ok. 1:00 zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy do Kabateru. To był mój pierwszy raz w tym klubie. Fajna muzyka, dobre drinki, ogólnie dobra zabawa. Tylko jedna ekspresywna tancerka nadepnęła mnie piękną szpilką. Na początku był tylko strupek. Następnego dnia bolało, a potem pojawił się zmieniający kolor siniak (do wesela się nie zagoiło).
Do domu wróciłyśmy po 4:00, a potem gadałyśmy jeszcze z Moniką, jak za starych dobrych czasów, do 6:00.
Fajna sprawa taki wieczór panieński ;)
dzięki laski!!
a oto wszystkie uczestniczki:
od lewej - Cuma, Kama, Jesieniowa, ja, Monika, Sylwia, Daria, Ania Wu i Żaba

nastarsza uczestniczka wieczoru:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz