To słowa mojego męża wypowiadane od kilku dni co wieczór, kiedy wchodzi na naszego bloga zobaczyć co tu nowego.
Piszę więc.
W piątek Ala została odstawiona do moich rodziców, a my wyszliśmy na spotkanie towarzyskie. Było miło, ale nie napiszę jak się skończyło, bo po prostu nie pamiętam. W sobotę graliśmy w Mafię. Po raz pierwszy od kilku lat i świetnie się przy tym bawiliśmy, chociaż momentami okiełznanie mojego monologującego męża było trudne. W niedzielę odebraliśmy szczęśliwą, ale trochę stęsknioną córkę od przeszczęśliwych, ale trochę zmęczonych dziadków. To pierwszy raz, kiedy Ala została oddana na dłużej niż jeden dzień i noc. Wszystkim stronom zainteresowanym się podobało, więc na pewno będziemy organizować powtórki z rozrywki.
Teraz organizuję urodzinowy obiad z rodziną, oraz imprezę ze znajomymi. Wszystko z powodu obchodzonych 18 listopada 29. urodzin Michała.
Poza tym, żeby nie zawieść mojej rodziny oraz znajomych i nie porysować mojej nieposzlakowanej dotychczas opinii "zorganizowanej i przygotowanej", zaczęłam kupować prezenty gwiazdkowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz