Michał zabrał rano Alę na zakupy, więc mnie udało się posprzątać i chwilę odsapnąć. Około południa wybraliśmy się do Parku Poniatowskiego na długi spacer. Nieźle się zapowietrzyliśmy, a Michał nawet podobno się zmęczył tym spacerowaniem ;) dlatego zabrał nas potem na obiad do "U chochoła". Teraz odpoczywamy na kanapie, a Ala koloruje króla, czyli "dziadzia" w kolorowance.




Jutro pierwsza odsłona urodzin Michała, tzw. rodzinna. Zamierzam zrobić tort szwajcarski i ciasto będę piec dzisiaj. Trzymajcie kciuki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz