W sobotę Michał zabrał Alę prawie na cały dzień: do parku, do Palmiarni, do dziadków na kolację. Ja siedziałam w domu i "nicnierobiłam". Wczoraj pojechaliśmy do moich rodziców i ponownie pół dnia Ala spędziła na dworze. Drugie pół napastowała swojego kuzyna :)



1 komentarz:
Kuzyn jak zwykle uległ :)
Prześlij komentarz