wtorek, grudnia 05, 2006

byliśmy na Okęciu powitać wicemistrzów

Już jakiś czas temu Michał wymyślił, że pojedzie do Warszawy powitać siatkarzy. Miał jechać sam, jednak dwa dni temu dość spontanicznie zrodził się pomysł pożyczenia samochodu do Taty Piotra i wtedy stwierdziłam, że też się wybiorę. Poszukiwaliśmy jeszcze kogoś, kto by się wybrał z nami, żeby było weselej. Po telefonach do kilku znajomych padło na Kobzę, który szybko podjął decyzję, że jadą. On i Emilka dołączyli do nas wczoraj o 19:00 i (po raz pierwszy zgodnie z założeniem czasowym) ruszyliśmy w kierunku stolicy.
Pierwszym punktem w agendzie było odebranie obrazu od Dziadka Michała, a potem na Okęcie.
Byliśmy jakaś godzinkę przed planowanym lądowaniem, a już hala przylotów nowego terminala była biało-czerwona i rozśpiewana.

czekając na siatkarzy odbywały się śpiewy, prezentacja drużyny, oraz najciekawszych fragmentów mistrzostw.

Pomimo tego, że sama niewiele widziałam, wiadomo było, kiedy nasze "sreberka" przepuścili przez odprawę. Hala przylotów po prostu oszalała.
Michał, ponieważ najwyższy robił zdjęcia. I oto, co można na nich zobaczyć (aparat dzięki uprzejmości Emilki, bo nasz troszkę za duży do takich ujęć z wysoka).




Kiedy już większość kibiców się rozeszła, a siatkarze zaczęli powoli udawać się w kierunku swoich rodzin, udało nam się jeszcze "złapać" jedno z bliska ;)


A oto my - kibice




Warto było pojechać. Atmosfera była niesamowita i nie przeszkadzało mi to, że siatkarzy obejrzałam na żywo tylko przez chwilę, kiedy Michał mnie trochę podniósł.

Brak komentarzy: