Pierwszym punktem w agendzie było odebranie obrazu od Dziadka Michała, a potem na Okęcie.
Byliśmy jakaś godzinkę przed planowanym lądowaniem, a już hala przylotów nowego terminala była biało-czerwona i rozśpiewana.

czekając na siatkarzy odbywały się śpiewy, prezentacja drużyny, oraz najciekawszych fragmentów mistrzostw.

Pomimo tego, że sama niewiele widziałam, wiadomo było, kiedy nasze "sreberka" przepuścili przez odprawę. Hala przylotów po prostu oszalała.
Michał, ponieważ najwyższy robił zdjęcia. I oto, co można na nich zobaczyć (aparat dzięki uprzejmości Emilki, bo nasz troszkę za duży do takich ujęć z wysoka).


Kiedy już większość kibiców się rozeszła, a siatkarze zaczęli powoli udawać się w kierunku swoich rodzin, udało nam się jeszcze "złapać" jedno z bliska ;)

A oto my - kibice


Warto było pojechać. Atmosfera była niesamowita i nie przeszkadzało mi to, że siatkarzy obejrzałam na żywo tylko przez chwilę, kiedy Michał mnie trochę podniósł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz