czwartek, grudnia 28, 2006

Święta, Święta i po Świętach

Cztery dni świętowania przy stole i drzewkach iglastych dobiegły końca. Będę miło wspominać nasze pierwsze wspólne Święta.

Sobota.
Już po powrocie z Mongolii postanowiliśmy, że na Święta założymy swoje dele (mongolskie płaszcze). Na szczęście pogoda dopisała i nie padał deszcz, więc mogliśmy spełnić swoje postanowienie.


Wigilia u Szczakowskich zaczęła się o 17:00, ale nawet Kama wyrosła już ze sprawdzania pierwszej gwiazdki, więc nie wiemy czy zaczęliśmy dobrze, czy źle :)
Naliczyłam 12 potraw, więc wszystko na stole się zgadzało.




Ilość prezentów co najmniej ze 4 razy przerosła małą choineczkę rodziców. Z rozdawania prezentów Kama jeszcze nie wyrosła ;) i jak zawsze spisała się na medal.



Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie i było bardzo, bardzo miło.


Michał, jeszcze tego samego wieczoru, zaraz po powrocie do domu, złożył swój prezent:




Niedziela
Z powodu padającego deszczu nie byliśmy w stanie założyć naszych deli i zaprezentować się drugiej części rodziny. U Janiszewskich było więcej, bo 12 osób, co czasem sprawiało, że pokój stawał się trochę duszny, ale daliśmy radę.








Masę prezentów rozdały Jula i Ola, było wspólne kolędowanie i oczywiście rodzinne zdjęcie.
Potraw nie liczyłam, ale wiem już, że nasze rodziny jadają różne.

Było głośno i bardzo miło :)



Brak komentarzy: