niedziela, grudnia 17, 2006

Weekend w Warszawie

Poprzedni weekend spędziliśmy w Warszawie. Wyjechaliśmy w piątek po południu i prosto z dworca poszliśmy do Paparazzi (jak się później okazało, najbardziej snobistycznego klubu w stolicy), żeby spotkać się ze znajomymi, których wywiało do Warszawy. Miło było znów zobaczyć się z Madzią, Jesieniową, Olą i Łukaszem, Tomkiem i poznać Kasię. Po północy zostaliśmy już tylko w 4 i ponieważ w klubie zrobiło się już bardzo głośno, więc przenieśliśmy się do Tomka do domu. Wypiliśmy w kuchni winko, piwko i zjedliśmy pyszne ciasto autorstwa Kasi taty.








Poranek (około południa) nie należał do najlżejszych, ale udało nam się wstać i pojechaliśmy do Muzeum Powstania Warszawskiego.
Nareszcie mamy w Polsce muzeum z prawdziwego zdarzenia. Bardzo ciekawe ekspozycje, interaktywnie prezentowane, rewelacyjny pomysł z kartkami z kalendarza, na których opisane są kolejne dni walki. Mnie najbardziej poruszyło pomieszczenie, w którym eksponowane są kartki pocztowe i listy pisane podczas powstania. Niesamowite wrażenie.


Sobota wieczór to parapetówka u Maćka. Znów spędziliśmy miły wieczór ze znajomymi, również takimi, których już dawno nie widzieliśmy.

Niedziela to wizyty rodzinne. U cioci Kasi i Beatki oraz u Dziadka Michała i Cioci Ani.


Widzieliśmy kolejkę po kebaby

przeszliśmy się po Rynku




Raz na jakiś czas mogę odwiedzić Warszawę, ale lubię tylko starą część miasta. Mieszkać bym tam jednak nie mogła.

1 komentarz:

Mike pisze...

Szczerze mówiąc, to ciasta od taty Kasi już nie pamiętam.