Wybraliśmy się wczoraj do Teatru Wielkiego na "Czarodziejski Flet" Mozarta. Jako wielka fanka Mozarta - polecam. Piękna muzyka ze znanymi, między innymi z filmu "Amadeus" ariami, a wśród nich oczywiście słynna aria Królowej Nocy. Ciekawa scenografia i kostiumy, które, jak słusznie zauważył Michał wzorowane były na Matrixie. Dzięki dobrym miejscom naprawdę delektowaliśmy się przedstawieniem.
Po spektaklu udaliśmy się do Hana Sushi w Manufakturze. Oboje bardzo lubimy sushi i to miejsce zdecydowanie dołączy do naszych "naj". Ładny wystrój, muzyka i obrazy na ekranach współgrały z całością i co bardzo ważne, nie przeszkadzały w konsumpcji i rozmowach. Miła obsługa i pyszne maki. A do tego ciekawe, delikatne wino śliwkowe. Polecamy!
1 komentarz:
ja byłam wczoraj w japońskiej restauracji i jadłam dużoooo smakołyków, w tym m.in. ośmiornice w tempurze. mniam!
a z czarodziejskiego fletu mam niestety traumatyczne wspomnienia, kiedy mój kolega, ktorego zapragnęłam uszczęśliwić odrobiną kultury, zaczął śpiewać wraz z papugą. czy co tam kolorowego jest :)
trochę się nudził, to postanowił przestać się nudzić :]
wstyd...
Prześlij komentarz