piątek, lutego 26, 2010

WSZĘDZIE KUPY!

Masakra! Idę z Alką na spacer i co chwila muszę ją odciągać w bok, bo po topniejącym śniegu zostają pamiątki w postaci psich kup. Mieszkamy w centrum i jak do tej pory (przez półtora roku) widziałam JEDNEGO pana, który sprzątał po psie.
Żeby nie było - uwielbiam psy. Odkąd pamiętam był w moim domu rodzinnym chociaż jeden.



Brak komentarzy: