środa, września 01, 2010

"Gran Torino"

Zaczęłam oglądać ten film z negatywnym nastawieniem. Clint Eastwood. Zawsze z tą samą miną ...


W tym filmie po pierwszych scenach myślałam, że będzie podobnie, ale na szczęście się myliłam.
Rewelacyjnie sportretowany straszy, zgorzkniały pan o dobrym sercu. Coś na kształt doktora House'a.
Film poruszający, śmieszny, smutny.

Brak komentarzy: