Zaczęłam oglądać ten film z negatywnym nastawieniem. Clint Eastwood. Zawsze z tą samą miną ...
W tym filmie po pierwszych scenach myślałam, że będzie podobnie, ale na szczęście się myliłam. Rewelacyjnie sportretowany straszy, zgorzkniały pan o dobrym sercu. Coś na kształt doktora House'a. Film poruszający, śmieszny, smutny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz