Wtedy, w czasach rewolucji przemysłowej w Anglii, w 1882 roku zapadła decyzja o budowie głębokiego kanału, który pozwoliłby transportować dobra bezpośrednio do Manchesteru. Budowa 58-km kanału rozpoczęła się dopiero w 1887 roku, a woda popłynęła nim w 1893 roku. Kanał pochłonął 15 milionów funtów (w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze: 1,2 mld funtów) i w chwili otwarcia był najdłuższym kanałem na świecie. W najlepszym momencie, pracowało przy nim 17000 pracowników, a ziemi wywiezionej podczas prowadzenia wykopów było o ponad połowę więcej niż podczas drążenia Kanału Sueskiego.

The Manchester Ship Canal, został wydrążony wzdłuż rzeki Mersey i dzisiaj jest ósmym najdłuższym kanałem na świecie. Sprawił, że Manchester odżył. Miasto, pomimo swojego położenia (50km w głąb lądu) stało się trzecim największym portem w Wielkiej Brytanii. Wraz z portem przyszły do miasta inwestycje w postaci nabrzeża portowego czy kolei obsługującej wyładowany towar. Populacja miasta wzrosła z 500tys. (1870) do 700tys. (1900). Kanał i fabryki tekstylne połączył wspólny interes, który przynosił bogactwo miejscowym przedsiębiorcom. Nad brzegiem kanału powstała dzielnica przemysłowa Trafford Park, położona ok. 2km od stadionu na Old Trafford. Towary z Manchesteru zaczęły płynąć na wszystkie krańce świata. Pod koniec XIX wieku Manchester stał się jednym z najważniejszych miast przemysłowych na świecie, a na ulicach mówili, że co Manchester robi dzisiaj, cały świat robi jutro.
Wszystko wyglądało pięknie, ale kiedy Manchester zyskiwał, inne angielskie miasto traciło. Nikt nie policzył ile dokładnie spadły przychody Port of Liverpool po budowie kanału do Manchesteru, ale z pewnością było to dużo. Można powiedzieć, że data otwarcia kanału stała się początkiem trwającego do dzisiaj konfliktu pomiędzy dwoma potężnymi miastami z północno-zachodniej Anglii. Początkowo Liverpool próbował zatrzymać budowę, ale udało im się tylko ją opóźnić o 3 lata. W XIX wieku narodziła się nieskrywana obustronna nienawiść Manchesteru i Liverpoolu.
XX wiek tylko to uczucie spotęgował. W obu miastach powstały kluby piłkarskie, które razem wywalczyły 1/3 wszystkich tytułów mistrzowskich angielskiej Premierleague. W chwili obecnej oba kluby mają rekordową ilość zdobytych tytułów – po 19. Ten kto pierwszy zdobędzie następny tytuł zepchnie odwiecznego rywala na drugie miejsce.
Z tych wszystkich powodów, Derby Anglii, jak nazywa się mecz Manchesteru United z FC Liverpoolem, zawsze są przepełnione emocjami, a kibice na początku sezonu, na pierwszym miejscu sprawdzają grafik spotkań, pod kątem tego, kiedy odbywają się mecze z największym wrogiem. Najbliższy mecz już w tą niedzielę.
Manchester United – FC Liverpool, 19.09.2010r.

Liverpool zmaga się obecnie z największym kryzysem jaki dotknął ten klub od kilkunastu lat. To nie znaczy, że nie będą groźni. Steven Gerrard, kapitan i wychowanek Liverpoolu potrafi jak nigdy zmotywować swój zespół na ten mecz. Jeszcze dwa sezony temu, Manchester przegrał u siebie 1:4 i jest to do dzisiaj jedna z boleśniejszym porażek jakie dane było mi oglądać. Ponadto, trenerem Liverpoolu został Roy Hodgson, który patent na Manchester niestety ma. Na szczęście do składu wraca Rio Ferdinand, który z Vidicem tworzą najlepszą parę stoperów na świecie. Mimo wszystko, każdy wynik w niedzielę jest możliwy.
Moja 11-tka:
Van Der Sar
Rafael – Ferdinand – Vidic – Evra
Nani – Fletcher – Scholes – Giggs
Berbatov – Rooney
Mój typ:
Mając w pamięci porażkę sprzed dwóch lat chciałbym, aby w niedzielę szczęście było po naszej stronie i żebyśmy to my strzelili cztery gole, dlatego moje 5zł idzie na:
Manchester United strzeli 3 gole albo więcej, po kursie 1 : 3,70.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz