Na początku lutego Piotrek rozpoczął przygodę ze żłobkiem. Fikołkowo. Tutaj spędził dwa tygodnie, ale w piątek obudził się z katarem, więc póki co kurujemy się w domu. Rysuje, wykleja i tańczy. Poza tym oczywiście wozi autka w wózku i rozmontowuje tory.
W czasie, kiedy Piotrek bawi się z rówieśnikami, ja wdrażam się w pracę u rodziców. Tusze i atramenty kupujcie u nas :) Sporo nauki przede mną, bo ilość materiałów eksploatacyjnych do drukarek rozrasta się z każdym dniem.
Bardzo spodobała mi się joga asthanga i zamierzam kontynuować moją przygodę z Body Mental. Zawsze myślałam, że się na jodze wynudzę, ale ta "odmiana" jest naprawdę wyczerpująca i po zajęciach czuję się dotleniona, a z tygodnia na tydzień mniej zasiedziała, a o to mi głównie chodziło.
Zaplanowaliśmy już nasz majowy weekend i nie mogę się go doczekać, ponieważ będzie to pierwszy taki długi wyjazd bez dzieciaków odkąd pojawiły się na świecie :) Tydzień spędzimy w Szkocji. Glasgow i Isle of Mull. Nasz weekend jest trochę przesunięty, więc jeszcze kilka dni spędzimy z rodziną w ogrodzie u rodziców.
A za miesiąc urodziny!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz