To już czwarta książka o podobnej tematyce, którą przeczytałam. Mój ranking jednak pozostaje niezmienny. Nadal najlepsza z nich to "Żona podróżnika w czasie", następnie "Nigdy i na zawsze", "Gargulec" i teraz "Dzisiaj, jutro, na zawsze".
Shelley otwiera pewnego dnia drzwi i mdleje na widok chłopaka, który do złudzenia przypomina jej zmarłego trzy lata temu męża. Po ocuceniu wdowy, namawia ją na podróż na Filipiny, gdzie podobno przebywa Max - zmarły mąż. Uwierzyć szaleńcowi? Z teraźniejszością przeplatają się historie ludzi żyjących w Herculanum, w Paryżu w czasach upadku Bastylii, w Wenecji i w kilku innych miejscach.
Książka ładnie napisana, szybko się czyta i na pewno bardziej zainteresuje kogoś, kto nie czytał w/w pozycji. Dla mnie nie był to już świeży pomysł na romans.
Ocena: 4+

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz