piątek, października 15, 2010

Majgull Axelsson "Kwietniowa czarownica"

Przeczytałam do końca, bo ciekawa była, jak ta poplątana historia się zakończy. Niestety trochę się rozczarowałam i końcówka w połączeniu z przeplatającymi się wątkami z teraźniejszości i wielowątkowej przeszłości, powodują, że nie mogę wystawić książce wysokiej oceny. Z jednej strony byłam zaintrygowana historią, z drugiej - zmęczona jej czytaniem.

Według skandynawskich wierzeń ludowych "wiosenne" czarownice potrafią wcielać się w inne istoty i działać za ich pośrednictwem. Taką moc ma dotknięta porażeniem mózgowym Desirée. Matka nie mogła jej wychowywać, choć wzięła pod opiekę trzy inne dziewczęta. Skazana na szpitalny żywot bohaterka stopniowo uczy się porozumiewać z otoczeniem i wykorzystywać swoją nieprzeciętną inteligencję. Pod koniec życia nawiązuje osobliwy kontakt z przybranymi siostrami, by zrozumieć swój los i zarazem wpłynąć na ich życie. Niezwykłe zdolności Desirée oraz skomplikowane historie jej matki i sióstr są tematem tej obszernej, wielowątkowej, ale przez cały czas trzymającej w napięciu, pasjonującej opowieści. Książka otrzymała w 1997 roku najważniejszą szwedzką nagrodę literacką Augustpriset (odpowiednik nagrody Pulitzera) i stała się światowym bestsellerem.)

Ocena: 3+

Brak komentarzy: