Wydaje mi się, że dzisiaj po raz pierwszy od powrotu z Węgier widziałam w Łodzi słońce. Wybrałyśmy się z Alą na długi spacer po parku przy Białej Fabryce. Zebrałyśmy bardzo dużo kasztanów (sądziłam, że już dawno zostały przebrane przez przedszkolaki) i liście do Ali pokoju (może w końcu go "zrobimy"). Niech taka jesień już zostanie. Aż do zimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz