czwartek, października 08, 2009

Urlop. Odsłona pierwsza - Budapeszt

Budapeszt powitał nas oczywiście słoneczną pogodą i sporym ruchem na ulicach. Dzięki GPSowi szybko znaleźliśmy drogę do naszego mieszkanka, które znajdowało się w pobliżu Erzsebet Hid, przy Vaci utca, więc w samym centrum zakupów i atrakcji turystycznych. Dwa pokoje na ostatnim - 4. piętrze typowej węgierskiej kamienicy, na szczęście z windą. Mieszkanie przypominało trochę stylem urządzenia, meblami i zapachem nasze mieszkanko na Falk Miksa, więc mieszkało nam się bardzo przyjemnie.

Pogoda jak zwykle dopisała, kropiło tylko raz i to przez chwilę. Całe dnie spędzaliśmy na piknikach, odwiedzając stare kąty i podziwiając nasze miasto.

Przeszliśmy się na Falk Miksa, żeby zobaczyć naszą kamienicę i odwiedzić winiarnię, w której spędziliśmy wiele wieczorów przy wielu dzbankach pysznego, świeżego Tokaja. Przejechaliśmy się "dwójką" wzdłuż Dunaju, pokazaliśmy Ali Parlament, Plac Wolności, Bazylikę św. Stefana, żydowską dzielnicę, w której odwiedziliśmy nasze ulubione miejsce na wieczorne wypady ze znajomymi - Szimpla. Przejechaliśmy się żółtym metrem na Hosok Tere, byliśmy w budapesztańskim zoo (po raz pierwszy), które zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie i oczywiście na łaźniach, które bardzo przypadły do gustu naszej córce. Piknikowaliśmy na Wyspie Małgorzaty, w Parku Miejskim i w Parku Nepliget (po raz pierwszy). Byliśmy na naleśnikach i przeszliśmy się Mostem Łańcuchowym. Słowem - zaliczyliśmy wszystko to, co planowaliśmy.

Budapeszt się zmienił. Odnowiono wiele miejsc, w których powstały przyjemne skwerki z ławeczkami i fontannami, co sprawiło, że Peszt stał się trochę spokojniejszym miejscem. Przez budowę czwartej linii metra, remonty dróg i chodników jest w centrum sporo zamieszania i poruszanie się samochodem sprawia wiele trudności, ale wierzę, że rozwiąże to choć trochę problemy ze wzmożonym ruchem samochodowym w stolicy Węgier.
Dziwnie się czułam będąc w Budapeszcie. Trochę tak, jakbym stamtąd nigdy nie wyjeżdżała, a jednak odkrywanie zmian, które zaszły w tym mieście spowodowały, że było dla mnie kilka niespodzianek.

Nadal niezmiennie kochamy to miasto i na pewno będziemy do niego jeszcze wiele razy wracać.


Wszystkie zdjęcia z Budapesztu można obejrzeć w tym albumie:

Budapeszt 2009

3 komentarze:

Mike pisze...

Mieszkanie znajdowało się na Vaci Utca, nie Vaci Ut. To spora różnica.

Dagmara pisze...

Już poprawiłam, drogi mężu :)

Alma_ pisze...

Gdzie ciąg dalszy urlopu? Czekamy na Tokajjjjj :)