Pogoda jak zwykle dopisała, kropiło tylko raz i to przez chwilę. Całe dnie spędzaliśmy na piknikach, odwiedzając stare kąty i podziwiając nasze miasto.
Przeszliśmy się na Falk Miksa, żeby zobaczyć naszą kamienicę i odwiedzić winiarnię, w której spędziliśmy wiele wieczorów przy wielu dzbankach pysznego, świeżego Tokaja. Przejechaliśmy się "dwójką" wzdłuż Dunaju, pokazaliśmy Ali Parlament, Plac Wolności, Bazylikę św. Stefana, żydowską dzielnicę, w której odwiedziliśmy nasze ulubione miejsce na wieczorne wypady ze znajomymi - Szimpla. Przejechaliśmy się żółtym metrem na Hosok Tere, byliśmy w budapesztańskim zoo (po raz pierwszy), które zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie i oczywiście na łaźniach, które bardzo przypadły do gustu naszej córce. Piknikowaliśmy na Wyspie Małgorzaty, w Parku Miejskim i w Parku Nepliget (po raz pierwszy). Byliśmy na naleśnikach i przeszliśmy się Mostem Łańcuchowym. Słowem - zaliczyliśmy wszystko to, co planowaliśmy.







Budapeszt się zmienił. Odnowiono wiele miejsc, w których powstały przyjemne skwerki z ławeczkami i fontannami, co sprawiło, że Peszt stał się trochę spokojniejszym miejscem. Przez budowę czwartej linii metra, remonty dróg i chodników jest w centrum sporo zamieszania i poruszanie się samochodem sprawia wiele trudności, ale wierzę, że rozwiąże to choć trochę problemy ze wzmożonym ruchem samochodowym w stolicy Węgier.Dziwnie się czułam będąc w Budapeszcie. Trochę tak, jakbym stamtąd nigdy nie wyjeżdżała, a jednak odkrywanie zmian, które zaszły w tym mieście spowodowały, że było dla mnie kilka niespodzianek.
Nadal niezmiennie kochamy to miasto i na pewno będziemy do niego jeszcze wiele razy wracać.
Wszystkie zdjęcia z Budapesztu można obejrzeć w tym albumie:
![]() |
| Budapeszt 2009 |

3 komentarze:
Mieszkanie znajdowało się na Vaci Utca, nie Vaci Ut. To spora różnica.
Już poprawiłam, drogi mężu :)
Gdzie ciąg dalszy urlopu? Czekamy na Tokajjjjj :)
Prześlij komentarz