Pociąg relacji Łódź Fabryczna - Warszawa Wchodnia ruszył o 7:23 i po dłuższej niż zwykle jeździe, spowodowanej modernizacją torów za Koluszkami, dotarliśmy na dworzec, który swego czasu odwiedzałam dość często.
Michał zdrzemnął się nawet, ale mnie 1 klasa co chwila gdzieś uwierała, więc czytałam nasz przewodnik po Mongolii. Poznałam trochę historii, zwyczajów i ogólnej charakterystyki Mongołów. Teraz (10:36) siedzimy już w pociągu do Moskwy, który planowo rusza za 10 minut. Skorzystam więc z okazji, że nic się nie dzieje i napiszę, że wczoraj zgoliłam Michałowi, na jego wyraźne życzenie, głowę na łyso. Wygląda bardzo ładnie, chociaż dziwnie, bo kształt głowy zawsze przykrywały mu włosy. Zdjęcia oczywiście zrobiliśmy i zostaną dla potomnych.
Michał:
Zgadzam się z przedmówcą. Nie mogę się doczekać pustki i ciszy. Ale zanim to się stanie, czeka nas 5 dni w pociągach.
Bilety kupowaliśmy w piątek i już nie było 2 miejsc w jednym przedziale. Teoretycznie więc siedzimy w dwóch innych (miejsca 26 i 12). W praktyce jednak siedzimy w przedziale Michasa, bo jest na razie wolny (w Siedlcach ma się ktoś dosiąść). W moim natomiast siedzi pan i pani (nie są parą, ani się nawet nie znają). No i gdzie podział przedziałów na męskie i damskie? :)
Z przewodnika: "Mongolia is this sort of a country that naturalists dream about."
Teraz też jedziemy 1 klasą. W przedziale są 3 leżanki, 1 półka na bagaż (mało, jak dla trzech podróżnych), szafka z lustrem, karafką na wodę i 3 szklankami, stolik, który po podniesieniu blatu okazuje się być ukrytym zlewem oraz wieszaki na ciuchy. Jest też deska rozdzielcza z kontaktem i różnymi przyciskami (widać nawet czy toalety są wolne czy zajęte). Drzwi można zamknąć na dwa spusty (zamek i łańcuch).


Nadal siedzimy sami. Pan, który dosiadł się w Siedlcach zamienił się ze mną na miejsca (miło z jego str0ny).
Jest 13:36 i jesteśmy w Terespolu. Dostaliśmy do wypełnienia jakieś deklaracje/rejestracje, ale nie stoi na nich jakiego kraju dotyczą i nie możemy odpowiedzieć na pierwsze pytanie dot. wjazdu/wyjazdu/tranzytu. Nie wspomnę, że cały papier jest napisamy cyrylicą, która dla mnie wygląda tak samo egzotycznie, jak chiński. Jestem w stanie rozpoznać "Da" i "Net", tylko nie wiem czego dotycza pytania :)
14:45 (czasu polskiego) - dojechaliśmy do białoruskiej części granicy. Długo zajęło nam przejechanie Bugu ... No i nie wiem czy już zmienili te koła, czy nie. Żadnych zmasowanych akcji mechanicznych na nasz pociąg nie przeprowadzili, ale Michał mówi, że jakiś pan z Wrocławia 3 lata temu wynalazł coś, co rozsuwa osie i już nie trzeba wymieniać całości. Tylko czy ten wynalazek już tu dotarł ...
Ta deklaracja dotyczyła Białorusi, więc musieliśmy zmienić "wjazd" na "tranzyt". Po języku, w jakim była napisana można tylko odgandnąć stosunek do obcokrajowców. Dostaliśmy też nowe, tym razem rosyjskie i są w dwóch językach (rosyjski i angielski).
Jesteśmy na Białorusi, w kraju Trzeciego Świata. Pierwszy dworzec i na pierwszy rzut oka wszystko wygląda, jak w małym polskim miasteczku, bądź wsi. Gdyby tylko nie celnicy i pracownicy kolei, którzy przechadzają się po peronie w strojach jak ze starego radzieckiego filmu. Koszule z którkim rękawem, z gumką w pasie i ogromne czapki nicym talerze Niezindentyfikowanych Obiektów Latających. Pani z włosami czerwonymi, jak "marchewkowe pole", czyli włosy postaci Jacka i Placka z bajki rysunkowej z muzyką Lady Pank.
Ciekawe jak to jest, mieszkać po tej stronie, tak blisko granicy.
Po kolejnych cennych minutach (na "polskim zegarku" dochodzi 16:00) udało nam się dotrzeć na dobry tor w hangarze zmiany kół (manewr ten udał się za trzecim podejściem). Koło torów, co kawałek, po dwóch stronach stoją ogromne lewarki, które co kilka minut podnoszą nasz pociąg o kilkadziesiąt centymetrów w górę. Obecnie okno naszego przedziału znajduje się na wysokości okna pierwszego piętra niskiego bloku.
Tata nastraszył nas wczoraj, że Michała mogą przez granicę nie przepuścić, bo na zdjęciu w paszporcie ma włosy. Udało się. Celnik wygłosił tylko krótką uwagę, że "coś ten Michał niepodobny".
Dobiega końca pierwszy dzień naszej podróży. Jest 19:52 czasu polskiego, a my już grzecznie leżymy w łóżeczkach. Jutro dzień w Moskwie, a wieczorem rozpoczyna się najdłuższa podróż pociągiem tej wyprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz